Wyjął fotografie z koperty i ułożył je w wachlarzyk na biurku. Wybrał to, na którym

– Niewykluczone, że ma związek z trzema morderstwami.

Towarzyszyły mu tylko wyrzuty sumienia. Przeklęte wyrzuty sumienia.
- Więc według pani nie popełnił samobójstwa? - Znów zapytał Reed, choć sam już nie wątpił, że Bandeaux został zamordowany. - Josh? Pan żartuje? Miał po co żyć. Było jeszcze tyle pieniędzy do zarobienia, tyle alkoholu do wypicia i tyle kobiet do poderwania. - Musiała zauważyć, jak Morrisette sztywnieje, bo spojrzała prosto na nią i powiedziała: - Oczywiście wiem, że Josh w ostatnim roku... miał na koncie kilka wybryków. Ale on mnie nie zdradzał. Nie byliśmy wtedy jeszcze ze sobą. - Wzruszyła szczupłymi ramionami. - To się miało skończyć po naszym ślubie. - Naprawdę? - zapytała Morrisette. - Skąd pani wie? - Bo mi obiecał. Miał świra na moim punkcie. - Albo po prostu sam był świrem - mruknęła pod nosem Morrisette, a Reed posłał jej ostrzegawcze spojrzenie. - Słuchajcie, ja naprawdę muszę iść. Coś jeszcze? - Na przykład nazwiska kobiet, z którymi sypiał. Zna je pani. - Nie znam. To były tanie dziewczyny na jedną noc. - Niech pani jeszcze pomyśli, dobrze? - Morrisette nie dawała za wygraną. - Czasami najbardziej podejrzana jest poniżona kobieta. - No więc już macie swojego zabójcę, prawda? Nikt nie mógł być bardziej poniżony niż Caitlyn. To naprawdę żałosne. I w pewnym sensie smutne. - Myśli pani, że byłaby w stanie zabić Josha? - zapytał Reed. - Nie wiem, myślę, że jest wystarczająco ześwirowana, żeby to zrobić. I nie pytajcie o dowody, bo nie mam żadnych, ale ona jest... dziwna. Naomi poprawiła pasek torebki. Reed wstał i schował notatki do kieszeni. - Jeśli jeszcze coś się pani przypomni - wręczył jej wizytówkę - proszę zadzwonić. Z uśmiechem mówiącym, żeby się za wiele nie spodziewał, wrzuciła wizytówkę do torebki. Morrisette wyłączyła magnetofon i wszyscy troje poszli do wyjścia. Na dworze zrobiło się jeszcze goręcej. Gęste wilgotne powietrze kleiło się do skóry. Reed zdążył się spocić, jeszcze zanim usiadł za kierownicą. Naomi zamknęła drzwi, wsiadła do swojego jaguara i ruszyła ostro, prawie nie zwalniając przed wyjazdem na ulicę. Zanim dojechała do następ-nego skrzyżowania, na pewno przekroczyła dozwoloną prędkość o jakieś dwadzieścia kilometrów. - Arogancka dziwka. - Morrisette patrzyła w ślad za samochodem. - Nic nie mów. Wolno mi bezkarnie przekląć raz dziennie i właśnie to robię. Co ona wyczynia? Sześćdziesiąt pięć, osiemdziesiąt, przy ograniczeniu do czterdziestu? Aż się prosi, żebyśmy ją zatrzymali! Jakby chciała nam napluć w nasze wszawe gliniarskie mordy. - I ty to mówisz, Andretti! Reed wrzucił bieg i ruszył z zacienionego postoju. - Nie, mówię tylko o tym, jak prowadzi. Mówię o tej jej postawie pod tytułem: jestem od was lepsza, bystrzejsza i tak dalej. Nie podobało mi się to. - Mnie też - zgodził się Reed. - Chciałabym utrzeć jej nosa. - Kto by nie chciał! Ale najpierw bądź ze mną szczera w sprawie Bandeaux. Jeśli byłaś z nim związana, chcę o tym wiedzieć, żeby odsunąć cię od śledztwa. Musimy być czyści. Nie możemy pozwolić, żeby obrońca miał się do czego przyczepić. Pogrzebała w torebce i wyciągnęła paczkę marlboro.
piekle.
się rękami; dobrze, że skuła je z przodu. Nie poddawaj się, nie pozwól, by strach cię
To idiotyczne. Poznała Ricka wiele lat po śmierci Jennifer i choć podejrzewała, że
– I bzyka się z nim, mówię wam. – Ściszył głos: – Niektóre kobiety kręcą te świry,
Biegacz zwolnił, a Bentz rozpoznał Fernanda Valdeza. Mały dupek jednak się pokazał.
boxy dachowe Pogadamy za sześć tygodni.
rodzinie. Nie dość, że miał teraz żonę imieniem Abby; wraz z nią jego inwentarz powiększył
miesiącu.
odpowiedź. Za tym wszystkim stoi Jennifer Bentz, nieważne, prawdziwa czy
– To nie jest moja przyjaciółka. – Jada pobladła wpatrzona w fotografię. Skrzywiła się,
która zdążyła już odejść z wydziału zabójstw. Ona, Trinidad i Bledsoe prowadzili sprawę
koleżance.
Twoje radio online polecane przez słuchaczy.

przecieka mu między palcami.

– Nazwiska? Dane?
A jeśli coś go łączy z sobowtórem Jennifer?
– Na pewno nie 666?
Angeles Times”.
Minął sklep z okularami przeciwsłonecznymi i innymi akcesoriami plażowymi, doszedł
unitedfinances offer 1000 loan from trusted lender – Udowodnij to. Sprawdź dane, o które prosiłem. Idę. – Wstał, wziął laskę, pchnął swój
wydzwaniali do nas co tydzień przez prawie sześć lat. Słyszałem, że się rozwiedli.
Ledwie weszły do domu, skrępowała jej ręce za plecami, przysunęła telefon do ucha i
Jej i Lucy.
– Czasami.
dołeczki wenus . Skąd się biorą i czy można je wyćwiczyć? – Dziwne, że morderca sióstr Caldwell atakuje ponownie po dwunastu latach. – Podała
Bentz zmienił pas, żeby skręcić na drogę do Culver City. Choć zmęczony, czuł we krwi
go przepytywać.
– Dokładnie tak samo.
gasiła niedopałek w wielkiej popielniczce stojącej przy drzwiach. Zapach papierosa unosił się
naweekend.net

©2019 www.quantum.ten-rower.bielawa.pl - Split Template by One Page Love